dzisiaj miałam zaległe USG (na szpitalnym sprzęcie, bo ten od doktora trochę mniej dokładny), wszystkie parametry w normie, przezierność ok , kość nosowa, dwie rączki i dwie nóżki obecne :) maleństwo machało do nas łapką i fikało koziołki, ale nie tak spontaniczne, jak jego/jej starszy brat w tym samym czasie
drugą ciążę przeżywam zupełnie inaczej, spokojniej, bez tych wszystkich emocji i rozterek, jest radość nie zmącona strachem – choć może to zgubne, ale tak właśnie mam, cieszę się tą ciążą, brzuszek zaczyna powoli odstawać i wczoraj na parapetówce kilka osób domyśliło się co w trawie piszczy :)
a na mieszkaniu… bajka :) tylko czasu na neta malutko, bo jeszcze się zadamawiamy
nadszedł długo wyczekiwany dzień przeprowadzki
dzisiaj zaczynamy nowy rozdział w nowym miejscu
Piotruś niczego nie świadomy bawi się jak gdyby nigdy nic :)
jeszcze kilka godzin
bez odbioru!:)
W sobotę odbyło się WIELKIE SPRZĄTANIE.
Dopisali moi Rodzice, nasze rodzeństwo oraz ich sympatie ;) Rodzice K. pilnowali małego – wszystkim jesteśmy baaaardzo wdzięczni za każdą godzinę pracy.
Mieszkanie zaczyna przypominać miejsce do życia :) zdjęcia oczywiście będą, ale jak wszystko będzie gotowe na picuś glancuś. W tym tygodniu powoli pakujemy manatki, a może w przyszłym…długo wyczekiwany dzień na SWOIM!
W niedzielę odbyła się kolejna wyprawa do IKEA, trochę dodatków, dno łóżka, kosz na pranie. Kasa leci jak woda ;/
A w przyszły wtorek widzenie z maluszkiem – dobrze, że tyle się dzieje, to nie ma czasu na odliczanie każdej godziny do wizyty co jest dla mnie bardzo męczące. No ale i tak… nie mogę się doczekać :)
Piotruś nauczył się wspinać na łóżka/fotele. Drani całymi dniami a wieczorem pada jak kawka. Podejrzewamy jaką alergię pokarmową, bo ostatnio ma nieciekawą, przesuszoną skórę i nienaturalnie czerwone policzki. Na razie ograniczamy mandarynki, które uwielbia. Coraz lepiej „tańczy”, podskakuje, wypina pupę, macha rączkami (do tej pory siedział i podnosił jedną rękę – więc widzimy postęp). Jest cieplutkim, jasnym promyczkiem w te mroźne dni. Potrafi kopnąć piłkę, z czego najbardziej dumny jest tata :)
Miłego tygodnia!
wg obliczeń małżonka w sobotę robimy wielkie sprzątanie, na które zaprosiliśmy już nasze rodzeństwo a w kolejnym tygodniu przeprowadzka – dla mnie wciąż nierealna, bo przecież tutaj mieszkamy już 4,5 roku – przyzwyczaiłam się chyba bardziej niż mi się wydaje…
no ale trzeba iść naprzód ;) mam nadzieję, że nowe mieszkanie będzie równie szczęśliwe (a może jeszcze bardziej?:)) jak te, wychodzę z założenia, że dom to rodzina, więc zmiana miejsca jest tylko konsekwencją naszej rozrastającej się rodzinki
to już 10ty tydzień ciąży – czuję się nie najgorzej, mdłości dokuczają, ale jakoś sobie z nimi radzę
nowe słowa w słowniku Piotrusia: pijo (piwo, pilot), miiia (misiu), dzisiaj na handlu zanim się spostrzegłam wyhaczył rzepę i…zaczął konsumować…:), sam wychodzi z łóżeczka, sam do niego wchodzi, zaczyna wspinać się na fotele i kanapy – robi się zaiste coraz ciekawiej! kocham tego małego brzdąca nad życie, daje mi tyle radości, tyle spełnienia…wszystko oczywiście potrafię zepsuć swoim marudzeniem jak mi to czasami ciężko, ale w głębi serca macierzyństwo to jest moja największa lekcja miłości, cierpliwości i zrozumienia
kupiliśmy ostatnio:
- łóżko, materac (skorzystaliśmy z porady fizjoterapeutki – ciekawe, czy będzie wygodny!), płytę szczytową, szafki ścienne, lampę, karnisze i firanki do sypialni
- do pokoju młodzieńca komodę, półki białe i kolorowe, stolik, dwa krzesełka, karnisz, lampę sufitową i nocną
- czerwony zegar do kuchni
i 4 hot-dogi :))))
W Komforcie zamówiliśmy jasną wykładzinę safari (do sypialni).
A dzisiaj zostały położone panele w dużym pokoju jupiiii :)
W Abrze wybraliśmy brązowo-beżowy narożnik Play – niestety trzeba czekać na niego około 5tygodni.
Wyprowadzka tuż, tuż. Jeszcze tylko malowanie reszty pokoi, montaż mebli, wielkie sprzątanie i będziemy mieszkać na „olimpie” :)
Początek lutego to najbardziej realny termin (a my naiwni sądziliśmy, że zamieszkamy tam na I-wsze urodziny małego, które były ponad dwa miesiące temu ;)