Jeśli ktoś śledził mój niechlubny „Dziennik Remontowy” z pewnością w ostatich tygodniach czuł się strasznie zaniebany :). Niestety pogodzenie pracy zawodowej (jednej i drugiej), życia rodzinnego, żywota dziarskiego robotnika i niedzielnego pisarza nie jest łatwe, a doba jak na złość ma tylko 24h.
Jednak! Mimo wszystko zbliżamy się do końca tej wydawałoby się niekończącej się sagi pt: Remont mieszkania i z każdym dniem bliżej nam do pierwszej nocy spędzonej na „Olimpie” (czyli w naszym nowym mieszkaniu). Mało tego. Powiem, że jeszcze nigdy nie było tak blisko jak dziś ;).
Stan robót na dzień dzisiejszy wygląda następująco:
1. Łazienka – dziś powinna zostać ukończona w 100%. Do zrobienia w najbliższych dniach pozostanie fugowanie wanny, mycie i doprowadzenie do porządku kafelek/wanny oraz montaż szafek, pralki, lustra, baterii. Na deser będzie jeszcze kaloryfer, ale to też już tylko kwestia montażu.
2. WC – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem do końca tygodnia zakończymy kafelkowanie (zostało kilka kafli) i montaż Geberita.
3. Kuchnia – ukończona w 100%. Pomalowana, zabudowana i piękna. Pozostało domyć, wyczyścić i można gotować.
4. Sypialnia – gotowa w 100%. W tym tygodniu musimy kupić dywan, łóżko, szafki i zamontować to wszystko w naszym małym królestwie ciszy i spokoju.
5. Salon – pomalowany, wypieszczony. Do końca tygodnia montaż paneli i jak dobrze pójdzie w sobotę pojawią się w nim zapakowane w pudełka meble.
6. Pokój dziecinny – czeka nas malowanie, niestety ze względów logistycznych póki co pokój ten służy jako magazyn więc malowanie uzależnione jest od jego opróżnienia.
7. Pokój biurowy – jw. czeka na malowanie, póki co to nasze centrum dowodzenia więc wygląda na to, że ukończony zostanie na samym końcu.
8. Przedpokój – w planie malowanie i pieszczenie cokolików, myślę, ba, jestem pewien, że do końca tygodnia uda się go wykończyć.
Oczywiście czeka nas jeszcze montaż oświetlenia, szafek i półeczek. Podłączanie sprzętów, mycie, szorowanie, czyszczenie okien, drzwi, ram, kafli oraz znienawidzone poprawki kosmetyczne. W między czasie opróżnienie mieszkania z remontowych sprzętów, likwidacja odpadów, no i przeprowadzka ale to wszystko to PIKUŚ w porównaniu do tego z czym musieliśmy się zmagać przez ostatnie 4 miesiące.
Plan jest jasny.
Kończymy remont do końca stycznia i choćby nie wiem co – wprowadzamy się.
Damy radę!?
Młody w szpitalu. Widok wenflonu w małej rączce i rozpaczliwych łez na malutkiej buźce miażdży serce…
O. razem z nim na polowym łóżku…
Obok inne mamy na materacach czuwają przy swoich pociechach… naiwnie myślałem, że każdy opiekun będzie miał normalne łóżko…
Roczek odwołany…
Remont w toku (kuchnia zamówiona, drzwi wstawione, gładzie i kafelkowanie w toku), kolejne opóźnienia, ale w takiej sytuacji nic już nie jest ważne…
Niech to wszystko szlag…
Update: Jednak niestety zapalenie płuc więc antybiotyk i tydzień w szpitalu, roczek odwołany :(
Żeby było ciekawiej, jutro na naszym remoncie pojawi się Inspektor Budowlany (dzięki „kochana sąsiadko”…) sprawdzić, czy remont jest prowadzony zgodnie ze „sztuką budowlaną”. Ja pie*^&*^^@….
Łojjjjj czas mija nieubłaganie. Właśnie mija miesiąc odkąd jesteśmy właścicielami naszego eM. Dzień biegnie za dniem, każdy podobny do poprzedniego. Rano praca, popołudniu remont i tak dzień za dniem, a postępów jakby nie widać… Walka trwa!
Na domiar złego w dniu wczorajszym nasz główny specjalista od wszystkiego potwierdził u lekarza swoją kontuzję i musi kilka dni (oby) odpocząć. Więc teraz mamy osłabiony skład, a wzmocnień nie widać, bo szefa nie stać na transfery ;).
Najważniejszym wydarzeniem w ostatnich dniach był zakup kafelek. Zdecydowaliśmy się nareszcie na jakieś i nawet były dostępne, dzięki czemu są już w naszym mieszkaniu i czekają na powrót do zdrowia naszego kafelkarza:

W sypialni natomiast mamy totalną zimę:

Na ścianach gładź już wyszlifowana, choć do ideału jeszcze daleko.
Łazienka otynkowana, na suficie położyłem wczoraj dwie warstwy gładzi i dziś czeka mnie kolejny szlif (bleeeeeeeeeeee).
Do sukcesów ostatnich dni można też zaliczyć uporanie się w końcu ze starą farbą w pokoju małego, dzięki czemu pokój mamy już czysty, napuszczony i pozostaje go „tylko” pokryć gładzią:

Plan na nadchodzące dni jest następujący:
- szlif sufitu w łazience,
- szlif finalny i zakończenie prac gładziowych w sypialni,
- przygotowanie salonu do gładziowania (trzeba schować kable, zakleić pęknięcie).
I oby to się udało, tym bardziej, że wczoraj na niebie pojawiły się dwie tęcze (widok z balkonu):

Niech to będzie dobry prognostyk :)
Sobota i poniedziałek upłynęły mi na kładzeniu gładzi w sypialni. 1 ściana ma już dwie warstwy, jest nieźle wyrównana i schnie do szlifowania. Pozostałe ściany i sufit są w wersji beta i czekają na kolejną porcję gipsowej zaprawy.
W łazience trwa tynkowanie pod kafelki, wnęka na wannę została przygotowana, do końca tygodnia tynk powinien być gotowy. Pozostanie jeszcze WC.
W pokoju Małego mamy 50% farby zdjęte ze ścian. Liczę, że do końca tygodnia uda się wyczyścić resztę i zagruntować podkład pod gładź.
Salon bez zmian, zagruntowany czeka na gładź, no i jeszcze chwile poczeka. Marzy mi się rozpocząć tam drugi etap prac jeszcze w tym tygodniu bo wyszlifowaniu sypialni.
Kupiliśmy kafelki. Na razie do przedpokoju i kuchni. Temat łazienki wciąż stoi w miejscu, nie ma tych co chcieliśmy, nie wiadomo kiedy będą… fatalnie. Chyba będziemy musieli pomyśleć o jakieś alternatywie bo wyraźnie nam nie po drodze z serią Opoczno Organic.
O. pojechała dziś do Warszawy na sympozjum (hohoho!), Mały spędził pierwszą noc poza domem bez rodziców, ale o szczegółach to już moja Pani napisze pewnie ;)